Gram Zdrowia

Home Leczenie Wada wzroku Metoda Bates'a na lepszy wzrok i nie tylko - Podsumowanie metody Batesa oraz próba jej oceny

Metoda Bates'a na lepszy wzrok i nie tylko - Podsumowanie metody Batesa oraz próba jej oceny

Drukuj
Spis treści
Metoda Bates'a na lepszy wzrok i nie tylko
Problem krótkowzroczności
Osoba dr William'a Horatio Bates'a oraz jego odkrycie
Istota metody Batesa
Patrzeć bowiem nie znaczy jeszcze widzieć
Proces wychodzenia z krótkowzroczności
A oto ćwiczenia i zalecenia
Podsumowanie metody Batesa oraz próba jej oceny
Bibliografia
Wszystkie strony

 

Podsumowanie metody Batesa oraz próba jej oceny

Wrócić do podstaw - tak na zdrowy rozum...


Zauważmy następujące (podstawowe) związki przyczynowo-skutkowe: gdy jesteśmy chorzy często nie mamy apetytu (nie chce się nam jeść); gdy coś nas boli - nie dotykamy tego miejsca; gdy jesteśmy słabi fizycznie (i oczywiście mamy choć trochę rozumu) - nie próbujemy podnosić dużych (ponad nasze siły) ciężarów; gdy jesteśmy bardzo zmęczeni - nie w głowie nam jakikolwiek wysiłek; gdy mamy katar (zapchany nos) - nawet nie próbujemy wąchać, a często nawet i oddychać przez nos... Czy zatem funkcjonowanie naszych oczu i zmysłu wzroku miałoby się kierować zupełnie innymi regułami (prawidłowościami) niż powyższe (uniwersalne)? Jeśli nie, to dlaczego, gdy mamy zmęczone oczy (u krótkowidza - z uwagi na niewłaściwe posługiwanie się wzrokiem - są one ciągle przeciążane) i/lub nieostro widzimy, nie dajemy im (oczom) tego, czego się domagają - ODPOCZYNKU ROZUMIANEGO JAKO ZAPRZESTANIE DĄŻENIA DO ("SIŁOWEGO" - Z NAPIĘCIEM W OCZACH) WYRAŹNEGO (BA - CZĘSTO JAKIEGOKOLWIEK) WIDZENIA? Czyż nasze postępowanie nie jest irracjonalne, i czyż nie OKŁAMUJEMY przez to samych siebie, a konkretnie - naszych oczu (por. związek widzenia z prawdą - końcówka punktu 8)? Czy częste mruganie oraz względnie wyraźne widzenie na bliskie odległości - co zauważył już Arystoteles (por. pierwsze zdanie od samej góry) - nie jest NAJLEPSZYM, NATURALNYM SYGNAŁEM-WSKAZÓWKĄ, co i jak należy czynić (ćwiczenie do bliży, częste zamykanie oczu, przebywanie w absolutnej ciemności, odrywanie w świadomości wzroku od obrazu), a czego unikać (wysiłku skierowanego na siłowe "nastawianie" ostrości wzroku do dali, powodującego napięcie, ból i dyskomfort podczas patrzenia - por. ostatni akapit rozdziału "Istota metody Batesa" oraz pierwszy następnego), aby odzyskać (dawną) ostrość wzroku? Czy nasz organizm (oko) jest głupszy od "wszystko wiedzących" lekarzy (okulistów)? Sprawy dotyczące zdrowia, wbrew pozorom są bardzo proste - wystarczy tylko dobrze wsłuchiwać się we własny organizm i czynić jego potrzebom zadość - to my sami niepotrzebnie w życiu wszystko komplikujemy...

Naturalna metoda samoleczenia wzroku opracowana przez dr Williama Horatio Bates'a w wyniku 30-letnich badań nad zachowywaniem się oczu (nie tylko ludzkich) w różnych warunkach, tak zewnętrznych (różny stopień oddalenia widzianego obiektu, oświetlenia, kontrastu itp.) jak i wewnętrznych (różne stany emocjonalne), a także oparta na licznych przesłankach zdroworozsądkowych, wyjaśniająca w bardzo prosty, jasny i nieskomplikowany sposób akomodację, po dzień dzisiejszy nie znajduje uznania u okulistów, a już na pewno tych "leczących" w Polsce (choć zaznaczyć trzeba, że przynajmniej w dwóch miejscach - Warszawie i Krakowie - działają ośrodki tym się zajmujące, aczkolwiek prowadzą je raczej nie okuliści, choć też "coś niecoś" o widzeniu z pewnością wiedzą, a np. psychologowie jak Mikołaj Markiewicz, założyciel Ośrodka Holistycznej Terapii Widzenia w Warszawie) [Bates 2000]. Mimo tych niesprzyjających warunków (osobiście o istnieniu możliwości naturalnej poprawy ostrości wzroku dowiedziałem się całkiem przypadkowo ok. roku 2000 z audycji w I Programie Polskiego Radia pt. „Z pierwszej ręki” bądź „Popołudniówka Programu Pierwszego" - nie pamiętam dokładnie, wiem że było to ok. godz. 18), ruch ten zdaje się powoli, bo powoli, lecz ciągle rozwijać. Za granicą (w krajach Europy zachodniej i USA) od wielu dziesięcioleci metoda Bates'a stosowana jest na dość szeroką skalę. W wielu krajach istnieją też specjalne szkoły widzenia bazujące na tej właśnie metodzie. Powstały oficjalne organizacje zrzeszające kontynuatorów dzieła Batesa. W 1968 r. w Indiach otwarto Instytut Idealnego Wzroku, w którym podstawę nauczania stanowi właśnie owa Batesowska metoda, wykładana w czteroletnim cyklu nauki [Lewin 2003, Fingerbild 1999]. Analiza wyników przytaczana przez zagraniczną prasę dowodzi dostatecznej jej skuteczności w leczeniu (pozbywaniu się) krótko- i dalekowzroczności, a także niezborności (astygmatyzmu), starczowzroczności (wysokiej dalekowzroczności pojawiającej się wraz z podeszłym wiekiem), jak i szeregu innych (nawet bardzo poważnych) schorzeń oczu, będących następstwem rozwoju tychże (przed chwilą wymienionych) wad refrakcji [Lewin 2003]. O jej powodzeniu świadczy też przypadek światowej sławy filozofa i pisarza A. Huxley’a, który będąc na skraju ślepoty, pod kierownictwem M. Corbett (uczennicy Batesa) po kilku miesiącach stosowania jej ćwiczeń i zaleceń, mógł czytać bez okularów (wydał zresztą też książkę pt. Sztuka widzenia) [Fingerbild 1999]. Również i mój skromny przykład o tym świadczy, choć mam wadę nie większą niż ok. -2 dioptrie. W wyniku stosowania (a w zasadzie eksperymentowania) z metodą Batesa, obecnie wzrok mój waha się między owymi -2 a 0 dioptrii, w zależności od stosowanej diety (nawet mnie czasem - w natłoku codziennych, zwłaszcza niespodziewanych spraw - trudno jest ciągle odżywiać się optymalnie) i prowadzonego stylu życia, oraz tego jak się przykładam do tych ćwiczeń i zaleceń [nieraz po prostu - gdy jest się czymś zajętym dłuższy okres czasu - mimowolnie zapomina się o nich (ba - zapomina się o prawidłowym odżywianiu i trybie życia!); poza tym myślę sobie: jeszcze kiedyś wzrok poprawię - przecież już wiem jak to się robi]. Eksperymentowałem z tą metodą od 3,5 lat, często wpadając w różnorakie błędy (zwłaszcza żywieniowe) oraz schematy widzenia (po prostu przenosiłem konkretne ćwiczenia czy zalecenia na grunt normalnego widzenia i np. wszystko, co znajdowało się w obrębie mojego pola widzenia zaczynałem bez sensu nieustannie fiksować, niezależnie od tego czy interesowało mnie to co widziałem, czy też nie). Teraz wiem, że postępowałem niewłaściwie. Gdybym na początku zadbał należycie o własne zdrowie (odżywianie i kondycję) oraz wsłuchiwał się bardziej w potrzeby własnego organizmu (w tym oczu), niewątpliwie widziałbym już dawno idealnie - być może nawet lepiej niż przeciętny człowiek (Bates twierdzi, że granicę widzenia wyznacza odpowiedni poziom opanowania fiksacji centralnej - im szybciej i precyzyjniej się fiksuje, tym lepiej się widzi). W ciągu tych już ponad czterech lat (odkąd stosuję tą metodę), nigdy na dłuższą metę nie pogorszył mi się wzrok. Bywały co prawda, a to przejściowe - do kilku bądź kilkunastu dni najczęściej - spadki ostrości wzroku bądź takie same jego poprawy w zależności (głównie) od tego czy (wtedy jeszcze nieświadomie) odżywiałem się prawidłowo (i zawsze był w mojej krwi odpowiedni poziom cukru oraz substancji odżywczych), czy też nie, jednakże nie spowodowało to u mnie (na dłuższą metę) ani o jotę postępu krótkowzroczności. Dla porównania: w 1999 r., kiedy to okulista przepisał mi okulary o mocy: -0,25 D - lewe, i -0,5 D - prawe szkło, nie widziałem w nich wyraźnie już po upływie chyba miesiąca (albo i mniej choć używałem ich sporadycznie). Z następnymi wizytami było podobnie. Po dalszym pogarszaniu się wzroku (doszedłem do szkieł mocy -1 D) powiedziałem sobie dość, i raz na zawsze rzuciłem okulary. Zacząłem szukać w Internecie informacji o metodzie Batesa, w księgarni internetowej zakupiłem kilka książek traktujących o tym, i zacząłem na własnych oczach (a w zasadzie całym organizmie) sprawdzać czy to rzeczywiście działa. I - w zależności od stosowanej diety (przede wszystkim) - działało jak wyżej opisałem. Jestem pewien, że gdybym wówczas zaufał szkłom, miałbym teraz krótkowzroczność przynajmniej dwa razy większą, chodziłbym w grubych okularach (ewentualnie nosiłbym na oczach soczewki), a ponadto prawdopodobnie byłbym leczony np. na jaskrę (która zresztą ściśle się wiąże z rozwojem krótkowzroczności). Innymi słowy stałbym się ofiarą współczesnej medycyny. Tak, ofiarą medycyny - nie waham się użyć tych słów - gdyż nie tylko w przypadku "leczenia" chorób oczu, ale także wszystkich innych (przewlekłych - że o tzw. "nieuleczalnych" tutaj nie wspomnę) działa ona źle. Wiem, że z perspektywy zwykłego śmiertelnika być może nie powinienem krytykować nauki i jej osiągnięć (i całej - o czym dalej - nie krytykuję), ale nie mogę też kłamać, kiedy nauka (medycyna - przynajmniej w części) już dawno sprzeniewierzyła się prawdzie, czego najlepszym dowodem jest efekt placebo. Po co wtłacza się w człowieka różnego rodzaju świństwa w postaci chemii i (lub) kroi się go (czasem - co wcale nie jest śmieszne) jak za przeproszeniem "prosiaka" (poza przypadkami nieszczęśliwych, nagłych wypadków, gdzie - rozumiem - bezpośrednio ratuje się ludzkie życie), skoro wszyscy wiedzą, że to nic nie daje, a efekt placebo jest taki sam? Dla zabawy lub żeby zobaczyć co jest w środku (taka praktyka studencka na żywym organizmie - o zgrozo)? Jak takie „leczenie” ma się do godności człowieka nie muszę chyba nikomu mówić. "Boże, Ty widzisz i nie grzmisz" - chciałoby się rzec. Ale zostawiam już to (więcej o tym w ostatnim rozdziale działu: "Lecznicza głodówka" - "Medycyna tradycyjna a naturalna").

Dr Bates jako argument przemawiający najdobitniej (oprócz oczywistej kwestii wydłużenia oka poprzez nadmierne napięcie mięśni skośnych, a nie jakichś tam malutkich rzęskowych, znajdujących się we wnętrzu oka) za słusznością swojej teorii przytacza (jak już wcześniej wspominałem) możliwość dokładnego widzenia przez niektóre osoby, którym z takiego czy innego względu, np. zaćmy (bądź wysokiej krótkowzroczności) usunięto soczewkę  - ewentualnie urodziły się bez niej - i w związku z tym pyta: jak to jest możliwe, jeśli za akomodację miałaby być odpowiedzialna soczewka wraz z mięśniami rzęskowymi? To pytanie jednak wśród okulistów albo odbija się głębokim echem, albo odpowiedź na nie jest tak pokrętna [przez ludzi nauki notabene (!!!), że nieomal przypisuje się takowy stan... interwencji siły wyższej (!?)]. Gwoli ścisłości należy tu zaznaczyć, że dr Bates nie był pierwszym człowiekiem, który odkrył (a już z pewnością nie on pierwszy tak przypuszczał), że oko w ten sposób funkcjonuje, jednakże na pewno był pierwszym, który przeprowadził na tak szeroką skalę eksperymenty, które to potwierdziły, i który dokładnie opracował i opisał możliwość naturalnego samoleczenia wzroku [Lewin 2003, Bates 2000].

Po dziś dzień mechanizm akomodacji jest przedmiotem badań naukowych i licznych hipotez. Od dawna też okuliści głowią się (takie w każdym razie jest ich oficjalne stanowisko) nad znalezieniem skutecznych sposobów bezoperacyjnego i bezprzyrządowego (bez soczewek kontaktowych czy okularów) przywracania prawidłowego wzroku, jednakże - jak dotąd - ich wysiłki spełzają w zasadzie na niczym. Mogą co prawda bez większych problemów zwiększać ostrość wzroku za pomocą okularów, soczewek kontaktowych tudzież operacji chirurgicznych oczu, jednakże są to działania doraźne (może poza ćwiczeniami ze szkłami plusowymi do dali, polegającymi na rozpoznawaniu przez nie liter z tablicy Snellena z coraz to dalszej odległości - wg mnie jest to w gruncie rzeczy optyczna wersja podstawowego zalecenia dr Batesa, jakim jest niewpatrywanie się; niewyraźne widzenie przez plusowe szkło wymusza bowiem na naszych oczach ruch poprzez ciągłe oderwania wzroku od obrazu - po co bowiem mamy wpatrywać się długo w coś niewyraźnego, skoro wiemy, że i tak bardzo wyraźnie tego czegoś przez te szkła nigdy nie zobaczymy), likwidujące co najwyżej skutki, a nie przyczyny wad refrakcji [Lewin 2003]. To zaś, na co Bates zwrócił szczególną uwagę opracowując swoją leczniczą metodę, to związek ostrości widzenia i ogólnego funkcjonowania oczu z fizjologicznym stanem organizmu jako całości oraz współdziałanie w procesie widzenia oczu (wzroku), wyobraźni i pamięci, a także szeregu innych procesów psychicznych od nich pochodnych. Kluczową rolę w tym wszystkim odgrywa jednak według mnie prawidłowe odżywianie.

 



Metoda Bates'a na lepszy wzrok i nie tylko - Podsumowanie metody Batesa oraz próba jej oceny
 

Komentarze   

 
Anna
0 #2 Anna 2011-03-04 12:44
Czy słyszeliście o jodze oczu?

Słowo „joga” - według współczesnego tłumaczenia - oznacza „zjednoczenie”. Według tej teorii joga oczu to zjednoczenie się z oczami; świadomość ich obecności, dokładnie takim stanie, w jakim się one znajdują. Oczy nie są odizolowane od reszty ciała .Przykładowo jeżeli bola Cię plecy lub masz napięcie w szyi albo źle się odżywiasz, oczy zareagują na te niedogodności pogorszeniem funkcjonowania.
Jeżeli złamiesz rękę, to dzięki ćwiczeniom i rehabilitacji szybciej wrócisz do formy.
Tak samo jest z oczami stosując ćwiczenia, techniki oparte na metodzie Batesa możliwa jest poprawa widzenia.


więcej na
www.akasha.com.pl
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
Guest
0 #1 Guest 2010-08-29 16:46
Zwracam się do pana/i dyrektora/profe sora/ordynatora kliniki medycznej okulistyki przez internet. Proszę o podanie mi informacji o odpowiedż na meila==, i telefonicznie na tel. (041)332xxxx, 79230xxxx po 18 godz.==. Bo ja mam już od 3 lat na zawansowanym średnim stopniu =zaćme= na prawym oku,tylko i miałem stany zapalne wcześniej na tym oku. Byłem już u wszystich okulistów u siebie w regionie i nie pomogli mi. Zwraczm się do pana/i o informacje i o pomoc czy mogę gdzie kolwiek w polsce a nawet za granicą wyleczyć zaćme na prawym oku ale uwaga =tylko bez operacyjnie, uniknąc, ominąc operacji na zaćme= i żebym mógł wyleczyć zaćme drogą-metodą poprzez leki jak krople, tabletki i inne,farmaceuty cznie. Żeby tylko uniknąc operacji na zaćme na soczewke co mi mówiono. I mogę proszę pana/i jak mi pan/i pomoże to mogę zapłacić i wziąść kredyt na takie leczenie nawet od paru do kilkunasty tysięcy złotych, żeby tylko wyleczyc zaćme co mam zawansowaną od 3 lat przez leki bezope.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Ostatnio na forum

Brak postów do publikacji.

Komentarze

  • Suplementy cynku, przedawkowanie, prostata 3/4

    Hej, bardzo wolno ładuje się strona na mobilce

    Czytaj więcej...

     
  • Leczenie wodą utlenioną - Terapia nadtlenkiem wodoru

    Tylko woda destylowana bo mineraln zanieczyszczona !!!! tylko pehydrol rozcieńczony 1:10 bo woda z ...

    Czytaj więcej...

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 410 gości